B!og, czyli Niecodziennik — słów i obrazków co nieco, od czasu do czasu.

Wszelkie zamieszczone na b!ogu materiały mają oparcie w faktach udostępnionych publicznie, a ich przywołanie oraz przedstawienie — zarówno wizualne jak i treściowe — może być rozumiane wyłącznie jako stwierdzenie ocenne i stanowi wyrażenie osobistej opinii. Treści publikowane są w ramach konstytucyjnego prawa do wolności wyrażania swoich poglądów (Art. 54 Konstytucji RP).





• • •





ANNO DOMINI 2020





• • •




Niedziela Palmowa, Hosanna, Wjazd Jezusa do Jerozolimy, הושענא


Raduj się bardzo, Córo Syjonu, 
głośno wykrzykuj, Córo Jerozolimy! 

Oto twój Król przychodzi do ciebie, 
sprawiedliwy, zbawiający, pokorny!

Jedzie na ośle, na oślątku, 
źrebięciu oślicy.*


--

Za 9,9 Biblia Ekumeniczna, Towarzystwo Biblijne w Polsce 2018

Ilustracja: Wjazd Jezusa do JerozolimyTheodore Psalter © British Library

[P] 05.04.2020










pelikan kędzierzawy, Pelecanus crispus, foto Ioannis Ioannidis  Pixabay


Ponieważ temat jest w klimacie z lekka Mrożkowym, zatem spełniając obietnicę dziś w nocy, bo jutro to dziś‚ tyle że jutro — a jutro od rana jest Niedziela Palmowa — zamieszczam odpowiedź na pytanie: Tak na oko, czyje to oko? 

Uprzejmie informuję, że oko na zdjęciu-zagadce, zamieszczonym dnia poprzedniego, należy do pelikana kędzierzawego. To jeden z gatunków rodziny pelikanów, żyjący m.in. na jeziorach pograniczu Albanii, Macedonii i Grecji.

Jak przypuszczam, większość typowała oko biało upierzonego orła. I nie dziwię się, gdyż zarówno kontekst personalny, jak i tematyczny portalu jakiznaktwoj.pl, mogły to sugerować. Tym bardziej, że „na oko” orle oko wygląda bardzo podobnie. Niestety ograniczoność posiadanej wiedzy wpływa na ułomność naszego postrzegania. Po raz kolejny swojej słuszności dowodzi stwierdzenie — widzisz tyle, ile wiesz

Taką zdrową czujnością należy wykazywać się nie tylko przy okazji 1 kwietnia. Przeróżne „fajnjusy”, jeśli nie wręcz karygodne „fejki”, wylęgają się w przestrzeni publicznej na codzień przez okrągły rok. Trzeba jednak przyznać, że jedynie brak właściwej higieny w pracy zawodowej jest wyłączną przyczyną dalszego rozpowszechniania przeróżnych kuriozalnych twierdzeń. Przytoczę dla przykładu parę z obszaru moich zainteresowań:
  • w polskim godle nie ma orła, bo bielik to orłan 1
  • reszką nazywamy samicę orła 2
  • na denarze Chrobrego nie ma pawia, bo paw ma dwa piórka na głowie 3
  • wzorem polskiego godła jest pewien medal francuskiej autorki 4

Nie należy „łykać” wszystkiego, co — szczególnie w wirtualu — wpadnie w zasięg oka, by łapiąc za klawiaturę bezrefleksyjnie rozsiewać dalej w przestrzeni publicznej. Chyba, że priorytetem nie jest rzetelna informacja, ale wyłącznie tzw. hot-news, obliczony na pierwszeństwo, oglądalność, „cytowalność”, „lajkowalność”, „klikalność”, itp. 

Warto więc trzymać się zasady ograniczonego zaufania. Nawet w stosunku do utytułowanych, czy też „społecznościowo” uznanych autorytetów. W przeciwnym razie można bowiem zafundować sobie i innym niestrawną karmę. Tak jak ten pelikan w zoo, który w swoim łakomstwie nie mógł oprzeć się „temu-czemuś-na-pewno-do-żarcia”, z uwagi na kuszącą barwę… magazynu — tzn. cynobru à rebours :)


łykać jak pelikan, prima aprilis, nierzetelność badawcza, niesprawdzone informacje, rozsiewanie fejków


OK, starczy już tych żartów z przesympatycznych pelikanów. Wysokich lotów zatem — orły, sokoły, herosy! :)


--
1. Ptak w godle Polski to wcale nie jest orzeł? — Paweł Abramowicz / Fakty TVN 28.07.2014
2. Magdalena Lara, Debata Orzeł i reszka. Polskie symbole narodowe i religijne a polityka płci, 15.06.2016 — Lara / youtube.com
3. Alfred Znamierowski, Orzeł Biały — Cafe Historia TVP 2016
4. Andrzej-Ludwik Włoszczyński, komentarz w dyskusji pod artykułem: MKiDN: Planujemy uporządkowanie, a nie zmianę symboli narodowych — signs.pl 06.08.2018

Ilustracje:
Pelikany kędzierzawe — foto © IIoannis Ioannidis / Pixabay
Pelikan — foto © Katerina Vulcova / Pixabay

[P] 05.04.2020











czyje to oko? dowód na oko, ignorancja, nierzetelność badawcza, nierzetelność dziennikarska, godło to plagiat, Andrzej Ludwik Włoszczyński, Jerzy Michta


— to czyje to oko?




Odpowiedź pojawi się jutro :)


--
[P] 04.04.2020











gniazdo bielika, Orzeł Biały, symbole narodowe, wizerunek orła, nowe godło Polski, Aleksander Bąk, jakiznaktwoj.pl


Przedsennie na uspokojenie



Pomimo pandemii ogłoszonej w „cywilizowanym” świecie w naturze trwa w najlepsze wiosna. W gnieździe łotewskich bielików są już trzy jaja, podobnie jak w lęgu w roku 2018 i 2019, choć w zeszłym wykłuły się tylko dwa pisklęta. Jeśli natura będzie sprzyjać pierwsze pisklę powinno wykluć się w okolicach Wielkanocy. Ich odchowanie można będzie oglądać przez około 3 miesiące. 

Zamiast spacerów można zatem przez internet obserwować życie w gnieździe bielików. Szczególnie o świtaniu i wieczorem, gdy rozlega się śpiew ptasiego drobiazgu — z krzykiem żurawi w tle.

Codzienność życia w gnieździe można śledzić tu: Orli dom na żywo


--
Ilustracja:
• Gniazdo bielika — ukryta kamera © dabasdati.lv

Projekt: Latvijas Ornitoloģijas biedrība / Latvijas Dabas fonds



[P] 28.03.2020











Polska flaga, polskie symbole, patriotyzm, Weekendowy Poranek TOK FM, Maciej Zakrocki, Andrzej Ludwik Włoszczyński nierzetelność plagiat, koronawirus


TOKowanie o poranku…



Godzina 7:20 to jednak dość wczesna pora — zwłaszcza w sobotę. Przekonali się o tym słuchacze radia TOK FM, które przygotowało dla nich krótką rozmowę o kolorze polskiej flagi. Redaktor Weekendowego Poranka Maciej Zakrocki dość zawile wprowadził w temat:
  • Tak to już jest zwykle jest w ciężkich czasach, że ludzie trochę może czasami mają właśnie coś w rodzaju takiego uniesienia patriotycznego. Wierzymy, że tak jak w przeszłości udawało się nam wychodzić z bardzo ciężkich sytuacji obronną ręką, tak samo będzie i teraz.
Oczywiście dobrze jest, jeśli to patriotyczne uniesienie nie przeradza się w coś przesadnego, ale na pewno wielu z nas może myśli sobie właśnie o naszej historii, o naszej przeszłości — również i dzisiaj — tam szukając tych przykładów, w których — no właśnie — wydawało się, że będzie beznadziejnie, ale okazało się ze nie było tak źle.1

To „uderzenie w dzwon” miało zapewne odnieść się do powszechnego strachu przed wirusem, czającym się za każdym narożnikiem. Szkoda jednak, że redaktor nie wyjaśnił dokładniej, co oznacza „przesadny patriotyzm” w ciężkich czasach. Bo ogólna linia narracji „agorowego” środowiska dziennikarskiego znana jest od czasu artykułu Gazety Wyborczej, opublikowanego w roku 2007 pod pamiętnym tytułem: Patriotyzm jest jak rasizm. W treści tekstu, autorstwa Tomasza Żuradzkiego, znalazło się znamienne zdanie: 
  • Patriotyzm nie ma żadnego uzasadnienia moralnego. Jest pozostałością po czasach, gdy hordy plemienne walczyły o terytorium, żywność i kobiety.2
Pozostawmy jednak ten „okołopatriotyczny” w(s)tręt na boku. Tematem rozmowy miały być bowiem symbole narodowe, do której pretekst redaktor znalazł na kartce kalendarza:
  • I kiedy tak sobie to skojarzyłem z kartką z kalendarza — dzisiejszą kartką z kalendarza — że oto w 1928 roku 28 marca weszło w życie rozporządzenie prezydenta Stanisława Wojciechowskiego, zmieniające z karmazynu na cynober odcień czerwieni na fladze Rzeczypospolitej Polskiej; to, że to jest dobry pretekst do rozmowy o symbolach narodowych, o tym, czy rzeczywiście wystarczy tylko powiedzieć: „biało-czerwona” i już wszyscy wiemy o co chodzi. Czy to jest nieco bardziej skomplikowane. 

Zacznijmy od tego, że trochę wymagające, ale nie za bardzo skomplikowane, jest przygotowanie merytoryczne audycji — w szczególności o symbolach narodowych. Wystarczy jednak sięgnąć do źródeł. Faktem bowiem jest, że to 29 marca, a nie 28, weszło w życie przywołane rozporządzenie prezydenta RP. Co więcej, w marcu 1928 roku prezydentem nie był Stanisław Wojciechowski, lecz Ignacy Mościcki. Prezydent Wojciechowski złożył urząd w maju 1926 roku.

Dodatkowo warto wspomnieć, że rozporządzenie prezydenta Mościckiego nie tyle zmieniało odcień czerwieni polskich barw (żaden wcześniejszy akt prawny nie uznawał karmazynu za oficjalną czerwień), co formalnie ustalało cynober jako odpowiednik koloru czerwieni barw państwowych. Przede wszystkim jednak wprowadzało nowy wizerunek herbu RP. W szczególności bowiem zmieniony został dotychczasowy wizerunek orła. Jego nowe przedstawienie zaprojektował w roku 1927 profesor Zygmunt Kamiński — wykładowca Wydziału Architektury Politechniki Warszawskiej.

Skąd ten błąd? Redaktor przygotowując temat na poranną audycję 28 marca poszedł na skróty. Wygooglował datę dzienną w kalendarium i przeczytał w Wikipedii:
  • 1928 — Weszło w życie rozporządzenie prezydenta Stanisława Wojciechowskiego zmieniające z karmazynu na cynober odcień czerwieni na fladze Rzeczypospolitej Polskiej.3

28 marca 1928 wydarzenia w Polsce, rozporządzenie prezydenta, zmiana barw z karmazynu na cynober, TOK FM, jaki kolor ma flaga Polski, Andrzej Ludwik Włoszczyński



Niestety mści się brak rzetelnej weryfikacji materiałów. Nie znaczy to, że nie można sięgać do zasobów Wikipedii. Można, ale dobrze jest zamieszczone tam informacje sprawdzić w profesjonalnym źródle, a nie „w internecie”, bo ten obfituje w kolejne cytowania błędnych treści — często bez podawania ich źródła. Taka higiena pracy dziennikarskiej — szczególnie przydatna w czasach wirusów i fejkówRedaktor nie sięgnął zatem nawet do treści samego rozporządzenia, które przywołał jako pretekst audycji. Doczytałby bowiem, kto je tak naprawdę wydał i jaki zakres zmiany polskich symboli obejmowało. 

Pozostała część audycji niestety nie wyjaśniła wylęknionym słuchaczom, jaki wpływ miała dokonana w 1928 roku zmiana koloru z karmazynu na cynober na przemianę społecznego nastawienia z: «jest beznadziejnie» na: «nie jest tak źle», ani też jej związku z patriotycznym uniesieniem. No chyba, że meritum stanowił ów wtręt o „cosiu” przesadnym. 

Można by przejść do porządku dziennego nad 16 minutową audycją, wyemitowanej o poranku. Rzecz jednak w tym, że w wielu mediach sączą się właśnie takie nierzetelne informacje na temat polskich symboli — np.:
  • że barwy polskie ustanowiono 3 maja 1792 roku
  • że korona otwarta na głowie orła jest symbolem zależności
  • że gwiazdki na skrzydłach orła są bolszewickie lub masońskie
  • a nawet, że sam orzeł jest plagiatem. 
Jak się okazuje ich suma przekłada się na stan świadomości dużej części społeczeństwa, która bezrefleksyjnie powtarza zasłyszane lub przeczytane treści.

Warto w tym kontekście zauważyć, że rozmówcą w audycji był człowiek, który w 2018 roku, posługując się podobną nierzetelnością badawczą, postawił projektantowi godła państwowego Zygmuntowi Kamińskiemu zarzut „daleko posuniętej inspiracji” orłem z plakiety Mennicy Paryskiej.4 Swoje domniemanie uznał za graniczące z pewnością wyłącznie na podstawie oglądu pozyskanych z internetu artefaktów — czyli metodą na „oko” — gdyż wyszedł z założenia, że źródła „to jedynie dodatkowe wsparcie”.5 Do dziś za to nie przeprosił. Ten przypadek wydaje się być niestety beznadziejny. Ale, kto wie — nie tacy się nawracali. Warto jednak przed śmiercią. Wirus bowiem nie wybiera…


Post scriptum z godz 16:01: Bezrefleksyjne „prawo cytatu” jest jednak zaraźliwe :)


Polskie Towarzystwo Weksylologiczne, Marek Kwiecień, Andrzej Ludwik Włoszczyński, TOK FM Jaki kolor ma flaga Polski



--
1. Jakie kolory ma Polska flaga — Weekendowy Poranek – Maciej Zakrocki, Radio TOK FM, 28 marca 2020 r.
2. Tomasz Żuradzki, Patriotyzm jest jak rasizm, Gazeta Wyborcza, 17.08.2007

3. 28 marca — Wydarzenia w Polsce, Wikipedia, dostęp 28.03.2020

4. Andrzej Ludwik Włoszczyński, Dwa w jednym, orlidom.pl 17.10.2018

5. Andrzej Ludwik Włoszczyński, komentarz pod redakcyjnym artykułem MKiDN: Planujemy uporządkowanie, a nie zmianę symboli narodowych, signs.pl 07.08.2018


Ilustracja:
• O' Żeu! — grafika publicystyczna © 2014 Aleksander Bąk

• 28 marca — Wydarzenia w Polsce, Wikipedia, dostęp 28.03.2020

• Polskie Towarzystwo Weksylologiczne, profil Facebook, dostęp 28.03.2020 godz. 16:01



[P] 28.03.2020











koronawirus, #zostanwdomu; memento mori; śmierć; czas zarazy; myśliciel; August Rodin


— czyli: siądź na rzyci i przemyśl życie!



Z początkiem roku, jak grom z jasnego nieba, spadło na korzystających z życia Europejczyków śmiertelne zagrożenie. Przed „bramą powitalną” Europy, zdobioną mozolnie przez współczesną kulturę, stanął wirus. Nieobecne na codzień pojęcie — epidemia — ożyło i zajrzało w oczy bladym strachem. W ciągu trzech miesięcy mieniąca się tęczowymi barwami „cywilizacja” owinięta została w śmiertelny całun. Społeczność oddana nieskrępowanej konsumpcji, gromadzeniu zasobów, maksymalizacji zysków, wysublimowanej sztuce — a nawet wirtualnej zabawie, w której można po wielokroć odzyskać utracone życie — odkryła nagle brutalną prawdę: podstawowym prawem życia jest… śmierć.


Nieuniknioność śmierci, jako naturalnego efektu przemijania, głosiła dawna sentencja memento mori. Nie była jednak, jak ją próbowano postoświeceniowo interpretować, dowodem na ciemnotę średniowiecza, motywowaną religijnie postawę deprecjonującą wartość życia, lecz zdroworozsądkowym przypomnieniem przypadłości ludzkiej natury. Więcej — dobrą poradą, że dokonując bieżących wyborów warto mieć mieć odpowiednią hierarchię wartości. Każdemu bowiem pisana jest konieczność rozliczenia się z jego czynów — dla jednych przed Bogiem, dla innych tylko przed historią.



W 1880 roku, w wieku 40 lat, francuski rzeźbiarz August Rodin rozpoczął pracę nad wykonaniem drzwi z brązu dla planowanego Muzeum Sztuk Dekoracyjnych. Praca trwała 37 lat — do końca życia artysty — a finalny odlew rzeźby wykonany został dopiero dziewięć lat po jego śmierci w roku 1926. 



Brama Piekieł, Auguste Rodin, La Porte de l’Enfer © musee-rodin.fr


Całość monumentalnej kompozycji nosi nazwę Brama Piekieł. Na elementy przedstawieniowe portalu składają się sceny nawiązujące do Boskiej Komedii Dantego. Niektóre figury wykonane zostały jako samodzielne rzeźby. Najbardziej znaną jest Myśliciel. Przedstawia siedzącego mężczyznę, podpartego na dłoni w ciężkim — wręcz „hiobowym” zamyśleniu. Za jego przygarbionymi plecami kłębi się tłum postaci w tragicznych pozach.

Pomysł ozdobienia wejścia „świątyni sztuki” przedstawieniem piekła może wydawać się dość przewrotny, jednak zarówno sama idea, jak i jej realizacja, mieszczą się w kanonie twórczości Rodin'a. Z biegiem czasu czysto artystyczna wizja przemieniła się jednak w zwierciadło jego prywatnego życia. To już nie tylko impresjonistyczna podroż przez dantejskie kręgi piekła, ale granicząca z perwersją interpretacja baudelair'owskich Kwiatów złaDance macabre przenika się z bachanaliami — zaklęte w rzeźbę wizje to obraz stopniowego zatracania się artysty w jego namiętnościach. 

W roku 1883 w życiu Rodina pojawia się Camille Claudel. Najpierw jako studentka szkoły rzeźby, a po dwóch latach już jako osobista asystentka. Dołącza do grupy pracującej nad Bramą Piekieł, a jej umiejętności wykorzystuje mistrz, powierzając wykonanie najbardziej wymagających detali — dłoni i stóp. Relacje zawodowe przemieniają się w trwający wiele lat burzliwy romans. Jego efektem nie jest tylko rozwój twórczy — Claudel rodzi dwójkę dzieci, które zmuszona jest oddać do przytułku. Parokrotnie też dokonuje na żądanie Rodin'a aborcji. Dodatkowo jego mentorska „opiekuńczość” zaczyna podważać twórczą indywidualność ambitnej rzeźbiarki.

Po latach walki o wyłączność emocjonalną, a jednocześnie niezależność artystyczną, Claudel ostatecznie przegrywa. Rodin nie tylko nie rezygnuje z oficjalnej partnerki i matki swojego dziecka, ale nawiązuje kolejne romanse. W 1893 roku rzeźbiarka zrywa bliską relację i próbuje własnych sił. W roku 1894 wystawia rzeźbę zatytułowaną Bóg odleciał. Dzięki wstawiennictwu Rodin'a w roku 1895 Ministerstwo Sztuki zamawia u Claudel wykonanie rzeźby Wiek dojrzały. Jednak zamówienie zostało wycofane, gdy w 1899 roku Rodin odkrył, że jej finalne przedstawienie ukazuje ukrywaną relację nazbyt realistyczną fizjonomią postaci.


Camille Claudel; L'Âge mûr; Wiek dojrzały © Musée Camille Claudel © Marco Illuminati


To przelało czarę goryczy. Problemy finansowe rzeźbiarki z uwagi na brak zamówień, podważanie jej indywidualności twórczej oraz zaniedbania zdrowotne, stają się przyczyną ciężkiej psychozy. Ubezwłasnowolniona przez rodzinę w roku 1913 roku spędza 30 lat w zakładzie dla chorych psychicznie. Umiera w osamotnieniu i z głodu w roku 1943. 

W tym kontekście dzieło życia Rodin'a nabiera zupełnie innego znaczenia. Brama Piekieł przeistacza się w ciężki wyrzut sumienia. Wciąż zmieniana i tak naprawdę nigdy nie dokończona staje się symbolem rozliczenia życia — z rachunkiem in minus.


--
* Memento mori — Pamiętaj, żeś śmiertelny.


Ilustracje: 
Le Penseur (Myśliciel) — Auguste Rodin 1890, foto © Jean-Pierre Dalbéra
• La Porte de l’Enfer (Brama Piekieł) Auguste Rodin 1900/1928 ©  Musée Rodin / musee-rodin.fr
• L'Âge mûr (Wiek dojrzały) — Camille Claudel 1899, foto © musée Camille Claudel / Marco Illuminati

[P] 23.03.2020











koronawirus, chiński wirus, korona cesarzowej Xiao, chińska korona dynastia Sui, znaki czasu; foto © Xinhua; www.news.cn


Chińska korona cesarzowej Xiao



Korona sprzed ponad 1400 lat należała do cesarzowej Xiaożony cesarza Sui Yangdi (Yang Guang) — drugiego i ostatniego monarchy z krótkotrwałej dynastii Sui (581–618). Koronę odnalezioną w 2012 roku w jej grobie uznano za najstarszą znaną koronę chińskiej królowej. Oryginalna korona oraz jej rekonstrukcja prezentowane są w Muzeum Yangzhou.


koronawirus, chiński wirus, korona cesarzowej Xiao, chińska korona dynastia Sui, znaki czasu; foto © Xinhua; www.news.cn



Xiao urodziła się w roku 566 jako córka cesarza Ming z dynastii Zachodniego Liang. Została wskazana przez wróżbitów cesarza Sui Wendi za kobietę odpowiednią na żonę jego syna. Cesarz Sui Wendi był nie tylko władcą, który jako pierwszy doprowadził do ponownego zjednoczenia Chin Północnych i Chin Południowych, ale także rozpoczął budową Wielkiego Kanału, łączącego największe rzeki Chin — Jangcy i Huang He. Budowę kanału dokończył jego syn Sui Yangdi.

Xiao, jako żona księcia Sui Yangdi, nosiła tytuł księżniczki koronnej. Po śmierci cesarza Sui Wendi w roku 604 wraz mężem objęła tron cesarski. Zmarła 17 kwietnia 648 r.


--
Ilustracje: 
• rekonstrukcja korony cesarzowej Xiao, VII wiek n.e. — Yangzhou Museum 2016, foto © Xinhua / china.org.cn
• oryginalna korona cesarzowej Xiao, VII wiek n.e. — Yangzhou Museum 2016, foto © Xinhua / www.news.cn

[P] 18.03.2020











koronawirus, Jacek Jaśkowiak, wiara nie chroni przed zarażeniem, święta Jadwiga Śląska, odkrycie pochówku św. Jadwigi, bazylika w Trzebnicy, znaki czasu © J. Paul Getty Trust



Coronavirus — prawo natury, czy signa temporis?



Na początku marca pojawiła się wiadomość o odnalezieniu faktycznego miejsca pochówku świętej Jadwigi Śląskiej. Okazało się, że miejsce to „samo” dało znać o sobie pęknięciem w obudowie sarkofagu św. Jadwigi, znajdującego się w trzebnickiej bazylice. Doczesne szczątki Jadwigi mieściła mała, srebrna szkatułka trumienna, ukryta w marmurowym naprożu.1


koronawirus SARS-CoV-2 COVID-19; św. Jadwiga Śląska; zaraza; epidemia; pandemia © J. Paul Getty Trust


Św. Jadwiga była znana z głębokiej pobożności oraz ascetycznego życia. Chrześcijaństwo praktykowała nie tylko kościelnymi fundacjami, ale przede wszystkim opieką nad biednymi, chorymi, czy też więźniami. Jej osobiste życie znaczone było rodzinnymi tragediami — z siedmiorga dzieci zmarło w dzieciństwie pięcioro. Siostra Gertruda — królowa Węgier, została skrytobójczo zamordowana. Syn — książę Henryk Pobożny, zginął w bitwie pod Legnicą. Wreszcie mąż — książę Henryk Brodaty — zmarł obłożony klątwą kościelną.


koronawirus SARS-CoV-2 COVID-19; św. Jadwiga Śląska; zaraza; epidemia; pandemia © J. Paul Getty Trust


Znaki czasu przybierają różne formy. Niektóre całkiem naturalne, inne wykraczające poza możliwość racjonalnego wytłumaczenia. Wierzący uznają to za miraculum — rzecz niezwykłą, zadziwiającą, zdumiewającą — czyli cudNiewierzący skłaniają się do wskazywania całkiem przyziemnego źródła niecodziennych faktów, a ich osadzenie w zjawiskach natury ma stanowić dowód na „normalność”. 


koronawirus SARS-CoV-2 COVID-19; św. Jadwiga Śląska; zaraza; epidemia; pandemia © J. Paul Getty Trust



I mają rację. Nie ma bowiem nic dziwnego w tym, że zjawisko ma formę naturalną. Rodzi się jednak pytanie, dlaczego pojawia się w tym, a nie innym czasie lub w tym, a nie innym miejscu. Kościół jako instytucja oraz wierzący — wbrew pozorom — wcale nie potrzebują cudów. Fundamentem wiary jest Dobra Nowina — εὐαγγέλιον — czyli przekazywanie relacji o historycznym fakcie sprzed ponad 2000 lat. Faktem tym jest życie, śmierć i zmartwychwstanie Jeszuy z Nazaretu. Pełnią chrześcijaństwa jest osobiste świadectwo o doświadczeniu żywej obecności Jezusa jako Boga we własnym życiu. To świadectwo ma miejsce nie w próżni, ale we wspólnocie — w relacji międzyludzkiej.

Wiara nie oznacza zatem odrzucenia praw przyrody. Podstawowym prawem natury jest przemijanie i nieuchronność śmierci. Jedną ze składowych katolickiego wyznania wiary jest oczekiwanie wskrzeszenia umarłych i życia wiecznego w przyszłym świecie. Chrześcijanin nie wierzy zatem, iż nie umrze, lecz że jego życie nie skończy się wraz z ustaniem funkcji życiowych ciała.

Śmierć jest zatem faktem — jest też bardzo mocnym znakiem. Nie tylko dla samego umierającego, czy też dla jego bliskich. Śmierć jest znakiem nie tylko dla wierzących, ale także dla niewierzących. Pytanie jednak — jakim znakiem? Pamiętne memento mori ze szkolnej lektury nie było — wbrew oświeceniowej interpretacji — ascetycznym bełkotem „ciemnego średniowiecza”. Było wezwaniem do zastanowienia się, co tak naprawdę stanowi istotę człowieczeństwa. Co człowiek pozostawi po sobie zanim umrze. Jakich wyborów w życiu należy dokonywać, aby zasłużyć na uznanie za Człowieka przez duże «C». 


koronawirus SARS-CoV-2 COVID-19; św. Jadwiga Śląska; zaraza; epidemia; pandemia © J. Paul Getty Trust



To właśnie wiara uczy, że każdy ma prawo do wyboru. O tym prawie mówiła wczesnochrześcijańska Nauka 12 Apostołów — czyli Didache
  • Dwie są drogi, jedna droga życia, a druga śmierci — i wielka jest różnica między nim.2 
I choć wolność człowieka została mu nie tylko dana, ale także zadana, to może z niej korzystać wedle swojego „humanistycznego” uznania. Pełne ludzkiej wolności jest zatem hasło: «Wolność — Równość — Braterstwo», czy też  «Wolne Miasto POZnan*». Pełnią wolności jest też wybór sztuki teatralnej zamiast uczestnictwa w Eucharystii.3 Z głębi tejże wolności płyną również słowa oceniające zdarzenie losowe w kontekście wiary:
  • Osoba która została zarażona zaraziła również męża i zaraziła rownież córkę. I to była osoba bardzo wierząca. Ona krótko przed tym była jeszcze na pielgrzymce. Jej mąż był szafarzem, udzielał komunii, więc bardzo wierząca rodzina. I to pokazuje, że ta modlitwa czy wiara ona nie chroni przed zarażeniem.4
Słowa te zostały wyartykułowanie przez wolnego człowieka, który co prawda przy okazji wyborów prezydenckich mówił, że sięga codziennie (Super Express)5 lub trzy razy w tygodniu do Biblii (Rzeczpospolita)6, ale zdecydowanie deklaruje się jako ateista. Wolność ta uprawniała owego człowieka nawet do złożenia konkurentowi propozycji podjęcia dyskusji na temat Pisma Świętego — bo chciał być jezuitą, a poza tym znany jest z tego, że lubi bokserski ring. 

W zakresie owej wolności mieści się więc cytowana powyżej wypowiedź o wierze zmarłej, choć co najmniej niestosowna, gdyż trącąca klimatem «Samych swoich»: A taki był ładny, amerykański — szkoda. Podobnie jak niezgodne z faktami przedstawienie postępowania rodziny zmarłej, choć wpisuje się w styl uprawianej medialnie „postpolityki”. Więcej, nawet brak czytelnych przeprosin i ukrywanie się za gardą rzeczniczki prasowej — wszystko to mieści się w sferze szeroko rozumianej „wolności”.

W duchu wolności pozwolę sobie zatem stwierdzić, że taką samą wolność, jak nowoczesny człowiek, kontestujący rzeczywistość wiary w obliczu zarazy, mieli ludzie sprzed 2000 lat, stojący w samo południe na pagórku pod Jerozolimą i wołający do wiszącego na krzyżu:
  • Zaufał Bogu: niechże Go teraz wybawi, jeśli Go miłuje! 7

To czy pandemia koronawirusa okaże się kolejnym „znakiem czasu”, wzywającym tym razem do śmiertelnie poważnych rekolekcji wielkopostnych, zależy wyłącznie od pojmowania naszej wolności. Może być jednak świetną szansą — oby nie ostatnią — na narodzenie się na nowo. W Duchu i Prawdzie.


--
1. Sensacyjne odkrycie szczątków św. Jadwigi Śląskiej — Maciej Rajfur, gosc.pl 11.03.2020
2. 
Didache — Nauczanie Pana do narodów przekazane przez dwunastu apostołów — syryjski tekst judeochrześcijański z II wieku
3. Jedni potrzebują modlitwy, inni sztuki — @PrezydentJaskowiak / Facebook, 12.03.2020
4. Jacek Jaśkowiak — Fakty po faktach TVN, 12.03.2020
5. Codziennie czytam Pismo Święte — Super Express, 28.11.2019
6.
Jacek Jaśkowiak: Mogę wygrać z Dudą — Karol Ikonowicz, Rzeczpospolita 22.11.2019
7. Mt 27,43 — Biblia Tysiąclecia © biblia.deon.pl

Ilustracje:
• Święta Jadwiga Śląska — Vita beatae Hedwigis 1353 © J. Paul Getty Trust
• Miniatury z życia św. Jadwigi Śląskiej 
— Vita beatae Hedwigis 1353 © J. Paul Getty Trust

[P] 16.03.2020











pierwsze jajo bielika 2020, nowe godło Polski, orli dom, herb Rzeczypospolitej Polskiej, Komisja Heraldyczna


na nowo…



W gnieździe bielika pojawiło się pierwsze jajo. Jeśli natura będzie sprzyjać pierwsze pisklę powinno wykluć się w okolicach Wielkanocy. W zeszłorocznym lęgu bieliki zniosły 3 jaja — podobnie jak w roku 2018. Jednak tym razem wykłuły się tylko dwa pisklęta. Ich odchowanie zajęło 3 miesiące. Na przełomie lipca i sierpnia młode opuściły gniazdo. Być może sposobem na zmuszenie ich do samodzielności było stopniowe niszczenie gniazda. Dla młodych rozpoczynał się czas dalekich wędrówek.

Z początkiem października stare bieliki podjęły odbudowę orlego domu. W ciągu dwóch tygodni — gałąź po gałęzi, patyk po patyku — gniazdo powstało na nowo. Przez zimę było okazjonalnie uzupełniane świeżymi iglakami oraz wyschniętymi trawami. Od lutego bieliki już na stałe przebywały w gnieździe, pilnując go przed przejęciem. 

Codzienność życia w gnieździe można śledzić tu: Orli dom na żywo.


--
Ilustracja:
• Gniazdo bielika — ukryta kamera © dabasdati.lv

Projekt: Latvijas Ornitoloģijas biedrība / Latvijas Dabas fonds



[P] 15.03.2020











pięćdziesiąt pięć 8 marca Aleksander Bąk



Oto odmienię los namiotów Jakuba 
i zlituję się nad jego siedzibami. 

Miasto zostanie odbudowane na swym rumowisku, 
a pałac stanie zgodnie z prawem. 

I będzie się rozlegać z nich pieść dziękczynna 
i zgiełk rozradowanych. 

Rozmnożę ich i nie będzie ich za mało, 
okryję ich chwałą, aby nie byli pogardzani. 

Jego synowie będą tak jak dawniej 
i jego zgromadzenie będzie trwać przed Moim obliczem.

Ukarzę wszystkich, którzy go uciskają. […]

Przy końcu dni to zrozumiecie.*


--
* Jr 30,18-24 — Biblia Ekumeniczna © Towarzystwo Biblijne w Polsce 2018

[P]  08.03.2020











Nowe logo Kruszwicy, niemiecka flaga, niemieckie barwy w Kruszwicy, Gruss aus Kruschwitz, germanizacja mysiej wieży w Kryszwicy



Germanizacja Mysiej Wieży



Z oficjalnej informacji Urzędu Miasta Kruszwica: Gmina Kruszwica ma swoje logo! Zwycięski projekt składa się z 4 elementów: Mysiej Wieży jako nierozerwalny symbol Kruszwicy w ujęciu nowoczesnym, na niej flaga jako symbol polskości, kolejnym elementem jest niebieski owal symbol jeziora Gopło natomiast zielony element to symbol przyrodniczego oraz rolniczego charakteru Kruszwicy. Autorem wybranej pracy jest Marcin Fołda z Inowrocławia.1


Nowe logo Kruszwicy, niemiecka flaga, niemieckie barwy w Kruszwicy, Gruss aus Kruschwitz, germanizacja mysiej wieży w Kryszwicy



Tytułem wprowadzenia cytat sprzed ponad 150 lat: 2


nowe logo Kruszwicy, germanizacja Mysiej Wieży, niemiecka flaga na logo kruszwicy


To treść artykułu opublikowanego w Gazecie Toruńskiej w czerwcu 1867 roku. Był on reakcją Polaków na działania władz pruskich, które objęły „patronatem” zabytek polskiej historii w Kruszwicy. Doświadczenia z lat zaborów, podczas których w różnych formach niszczono pozostałości polskiej tożsamości, uzasadniało wyrażony niepokój. Dość przywołać prusackie barbarzyństwo kradzieży polskich regaliów królewskich ze skarbca na Wawelu oraz ich przetopienie na potrzeby zadłużonego skarbu króla Prus w roku 1811.

Dlaczego zarzut „germanizacji” przywołany został przy okazji współcześnie zaprojektowanego logo promocyjnego? Otóż nie da się ukryć, że kreując znaki graficzne, należy bardzo ostrożnie posługiwać się „uproszczeniami” wizualnymi. Źle rozumiana umowność w tworzeniu znaku graficznego prowadzić może do niezamierzonych i niechcianych efektów. Jest bowiem oczywiste, że autor nie miał zamiaru „zniemczać” wizerunku Kruszwickiej wieży. Problem jednak w tym, że z jego warsztatu projektowego wyszedł taki, a nie inny znak. Nie tylko ułomny graficznie, ale także obarczony mankamentem tożsamościowym. A jest nim rysunek flagi na wieży, której „konstrukcja” tworzy wzór flagi w barwach Drugiej Rzeszy Niemieckiej.


logo Kruszwicy, niemiecka flaga, barwy Rzeszy, czarno-biało-czerwona flaga




Na kartce pocztowej z pozdrowieniami z Kruszwicy, z czasów zaboru pruskiego, umieszczono widok na Mysią Wieżę, na której powiewa czarno-biało-czerwona flaga cesarskich Niemiec. 350 talarów przekazanych z Berlina lokalnemu komitetowi przyczyniło się ewidentnie do zadbania o estetykę historycznego miejsca. Dla pewności władze pruskie postawiły w sierpniu 1895 roku pod wieżą także pomnik Cesarza Wilhelma I. Towarzyszyły mu płaskorzeźby księcia Bismarcka, oraz ministrów hrabiego von Moltke i hrabiego von Roona. Jaki pisał ówczesny Dziennik Kujawski:
  • Przy szczypcie zastanowienia byłby komitet sam przyszedł do przekonania, że Mysza Wieża Piastowska nie jest stosownem sąsiedztwem dla niemieckiego pomnika — ale w oczach komitetu była to drobnostka, którą nie warto bliżej się zajmować. Dziwne są, bardzo dziwne czasy dzisiejsze. 3

Rzecz bowiem w tym, że prowadzona przez wieki niemiecka polityka historyczna — czy to Świętego Cesarstwa, czy to Rzeszy Niemieckiej — miała na celu wykarczowanie jakichkolwiek śladów polskości lub też słowiańszczyzny z terenów uznanych za ziemie „pragermańskie”. Metody były różne — liczyła się skuteczność. A możliwości były spore — od transkrypcji łacińskich dokumentów w niemieckojęzycznych kancelariach w średniowieczu, przez utrwalanie zniemczonych nazw dla wsi i miast podczas sprowadzania niemieckich osadników w wiekach późniejszych, aż po fizyczne unicestwianie zabytków kultury od czasów zaborów po II wojnę światową. 

O ile w Niemczech od dłuższego czasu prowadzone są badania nad słowiańską spuścizną — nadal jednak pod bezpiecznym terminem Germania Slavica — i choć tradycje słowiańskie były tam żywe jeszcze w XVIII wieku to nikt nie woła o umieszczenie ich w obrębie symboliki tożsamościowej. Wielką awanturą skończyła się wysmakowana „estetyzacja” sali plenarnej Landtagu Brandenburgii z wykorzystaniem białego, zamiast czerwonego orła askańskiego.


Orzeł Biały, Landtag Brandenburg orzeł brandenburski, herb powiatu słubickiego, niemiecki czerwony orzeł, Alfred Znamierowski, chorągiew spod Grunwaldu w herbie powiatu słubickiego



W Polsce jednak wciąż dba się o „kulturowe” dziedzictwo Drang nach OstenPokutuje nadal przekonanie o uprawnionym zachowaniu reliktów nowomarchijskiej ekspansji. Pozostawiając na boku kwestię podboju słowańszczyzny zachodniej należy podkreślić, że obecność niemiecka na wschód od Odry po roku 966 była tylko i wyłącznie wynikiem militarnej agresji. Będące jej efektem późniejsze lokacje i osadnictwo stały się elementem podboju prowadzonego metodami porównywalnymi do zachowań znanych ze świata zwierzęcego — od zabicia lub wygnania przywódcy obcego stada, zagryzienia jego młodych, zapłodnienia jego samic, aż po zapachowe oznaczenie terytorium dla potwierdzenia swojej dominacji. 

Zdumiewające jest, iż od lat nie znaleziono recepty na taką dbałość o dziedzictwo kulturowe, która przy zachowaniu świadectw historycznych nie będzie naruszała tożsamościowego status quo. Jedynym tego wytłumaczeniem może być chyba wpływ marksowskiej teorii dziejów, z jej uznaniem wyższości „nieubłaganych praw historii”Dowodem na to, że „historycyzm” najwyraźniej do głębi przeorał polską świadomość jest fakt, iż nawet osoby związane ze środowiskiem heraldycznym machinalnie sięgają po argumenty „atawistycznie” oznakowane niemiecką przeszłością. 

Takim przykładem może być nowy herb powiatu słubickiego z brandenburskim, czerwonym orłem brandenburskich Askańczyków (patrz: Dwa nagie miecz, Brandenburg i… herb kanibali — Aktualności 2019-1). Powtórzę jeszcze raz — profesjonalizm nie polega na łatwych rozwiązaniach, chodzeniu na skróty lub wręcz manipulacji materiałem archiwalnym, dla „zaliczenia” wykonania kolejnego herbu, ale na rzetelnie wykonanej pracy w oparciu o historyczne źródła. O ile mogą nie dziwić te uchybienia u nieprofesjonalnych wykonawców, to duże wątpliwości rodzi brak odpowiedniej wrażliwości organów opiniujących i zatwierdzających symbole. Można zatem stwierdzić, że niewiele straciły na aktualności słowa sprzed 125 lat:
  • Dziwne są, bardzo dziwne czasy dzisiejsze.


--
Źródła:
1. Kruszwica ma swoje logo, portal Urzędu Miejskiego w Kruszwicy, 4.03.2020 r.
2. 
Germanizacya wieży, Gazeta Toruńska 1867, R. 1, nr 127 © Kujawska Biblioteka Cyfrowa
3. Z Kruświcy, Korespondencye Dziennika Kujawskiego,
Dziennik Kujawski. 1895, R. 3 nr 185 © Kujawska Biblioteka Cyfrowa

Ilustracje: 
• Logo Kruszwicy © Urząd Miasta Kruszwica / Marcin Fołda
• Schwarz-Weiss-Rot — pocztówki z czasów pruskich
• Gruss aus Kruschwitz — pocztówka z Kruszwicy
Orzeł Biały — sala plenarna Landtagu Brandenburgii © kubische-panoramen.de

[P] 05.03.2020











Lesko 550 lecie, nowy herb miasta Lesko, nowy herb powiatu leskiego, projektowanie herbów Aleksander Bak, heraldyka samorządowa, projekt herbu, flagi, symboli samorządowych


Miasto nasze zwane Lesko



4 marca 1931 roku, na podstawie obwieszczenia Ministra Spraw Wewnętrznych z dnia 24 lutego 1931 roku, miasto Lesko odzyskało swoją pierwotną nazwę.1 Tym samym powiat ziemski otrzymał nazwę we właściwym historycznie brzmieniu — leski.

Nazwę Lesko odnotowuje dokument związany z lokacją wsi w roku 1436.2 Przywołuje ją także dokument powtórzonej lokacji miasta z roku 1477, którym właściciele miasta z rodu Kmitów — bracia Jan (III), Piotr (III), Stanisław i Andrzej — nadali miastu i mieszczanom prawo magdeburskie:
  • W Imię Pańskie Amen. Ponieważ czyny ziemskie zaciera niespodziewane zapomnienie, jeżeli, jak to jest w zwyczaju, nie zostaną one powierzone wieczystej pamięci dokumentów królewskich, książęcych i pańskich oraz uwadze świadków, na wieczną tedy pamięć również i my Jan, Piotr, Stanisław i Andrzej Kmitowie z Wiśnicza, dziedzice na Sobniu, synowie wielmożnego pana Jana Kmity z Wiśnicza, dziedzica na Sobniu, kasztelana lwowskiego, oznajmiamy niniejszym, komu należy, wszystkim tak obecnym jako i przyszłym, obecną wiadomość posiadającym, czytającym, widzącym i słyszącym, że my bracia rodzeni i współposiadający, pragnąc dobra nasze doprowadzić do lepszych i obfitszych dochodów i korzyści oraz powiększyć, lokowaliśmy i niniejszym lokujemy i wznosimy ponownie miasto nasze zwane Lesko obok dóbr Lesko i potoków, leżące i położone w odległości pół mili lub więcej od zamku naszego Sobnia.3 
Małopolski ród Kmitów wszedł w posiadanie dóbr w ziemi sanockiej dzięki nadaniom króla Władysława Jagiełły pod koniec XIV wieku. Pierwsze nadania otrzymał Piotr (I) Kmita z Wiśnicza w roku 1389. W 1401 roku otrzymał zamek Sobień wraz z przynależnymi dobrami. Po zniszczeniu przez Węgrów zamkowej siedziby rodu w Sobieniu oraz śmierci Stanisława (I) Kmity, jego synowie Piotr (IV) i Stanisław (II) przenoszą się w 1513 roku do Leska. 

Na mapie Polski z XVI wieku, zamieszczonej w dziele Abrahama Orteliusa, widnieje zarówno nazwa Sobienia — siedziby rodowej Kmitów — jak i miasta Lesko.4 

Mapa Polski XVI wiek, Wacław Grodecki, Polonia, Theatrum orbis terrarum Abraham Ortelius, Boston Public Library


W roku 1530 powstaje w mieście pierwsza murowana budowla, którą jest kościół pw. Nawiedzenia NMP. Drugą jest wieża mieszkalna zbudowana w roku 1533. Po śmierci Stanisława (II) w roku 1538 Lesko obejmuje jego brat Piotr (IV) Kmita, który buduje w nim swój dwór. Za jego czasów miasto otrzymuje kolejne przywileje — w 1546 roku zatwierdzony zostaje przez Zygmunta I Starego statut cechów leskich, a w roku 1550 Zygmunt II August zatwierdza prawo do trzeciego jarmarku.

Po śmierci Piotra (IV) Kmity w roku 1553 miasto odziedziczyła wdowa Barbara Kmita z Herbutów. W roku 1580 dobra leskie przeszły w posagu Nawojki z Damianic — córki Andrzeja Kmity — na Stanisława Stadnickiego. Ciekawostką jest rozporządzenie wydane przez właściciela miasta w 1602 roku, określające w 51 artykułach zasady postępowania mieszkańców i życia w mieście. Głosiło ono m.in:
  • Naprzód gdyż erekcja Fundationis Ecclesiae Parochalis tak w sobie obmawia, aby kapłani byli ustawicznie przy kościele, o co Jgo Mść chce czynić, do czego Rzeczpospolita ma być potężna.
  • Każdy mieszczanin liski, tak Polak jako też i Rusin na każdą niedzielę i święta uroczyste powinien być w Kościele u Fary przez zupełną Mszę wielką i kazanie, czego cechmistrze maja pilnie doglądać, który by był nieposłuszny, ma położyć winy do Urzędu groszy sześć, które to pieniądze mają być obrócone na wosk do Kościoła.
  • W nocy aby żaden po rynku i ulicach nie tułal się, pojmany przez miejską straż do więzienia ma być dany.
  • Każdy mieszczanin, Polak, Rusin, Żyd powinien mieć parę rusznic, kopę kul i dwa funty prochu pod winą 2 złotych, do tego parę oręża, a okazja ma być 2 razy do roku na święto św. Stanisława.
  • Nierządnic aby żaden mieszczanin nie przechowywał w domu pod kopą winy.
  • Kartowników, oszustów, kosterców mieszczanie w domach swych nie mają przechowywać.
  • Aby żaden obywatel liski nie śmiał się targać słowem niebacznym na sławę dobrego człowieka, doświadczony ma być karan do Urzędu więzieniem i kopą wino abo jako będzie Jego Mości wola.
  • Żyd w niedzielę i we wszelakie święta, aby nie ważył się gorzałki przedawać aż po Mszy pod winą Pańską.
  • Przekupnie, mieszczanie, Żydowie, komornicy i inni obywatele pod winą i utratą kupna nie mają po ulicach wykupować żadnych potrzeb i żywność a zwłaszcza Żydowie, którzy zastępując u wrót i po ulicach, gęsi, kury i inne dobra wykupują, stąd w cenę wszelaka rzecz idzie.
  • Zatracając zwyczaj stary niepotrzebny, na teraźniejszym przestając, aby Żydowie do ratusza płaty wszelkie odnosili nie czekając, aby Urząd do nich miał  chodzić, pod winą pańską.
  • Gospodarz wszelaki gościa swego ma opowiedzieć do trzeciego dnia, by się nie zdał być podejrzanym.
  • Także Urząd ma doglądać pilnie wszelakich innych pożytków, któreby ściągały ku pożytkowi Jego Mści i rozmnożeniu dóbr Rzeczypospolitej.
  • Żydowie, iż zwykli potajemnie między sobą domy, majętności, grunty, place kupować, których urzędownie nie zapisują do akt i ksiąg wójtowskiego i ławniczego urzędu, jako dawny zwyczaj był, tedy za doświadczeniem takowych chytrych kontraktów majętność takowa lubo grunt, plac, ma być na zamek konfiskowana o według zamkowej dyspozycji dirigowana.

Ostatnia właścicielka z rodu Stadnickich — Teresa, wyszła za mąż w 1731 r. za Józefa Ossolińskiego. W 1769 r. Lesko drogą mariażu z Marianną Ossolińską przeszło do Józefa Jana Mniszcha. W 1799 roku dobra stały się własnością Krasickich i były w ich rękach do września 1939 roku.

Lesko 550-lecie, pejzaż, miejsce widokowe Lesko, projektowanie herbów Aleksander Bąk


Obszar współczesnego powiatu leskiego związany jest z historycznym terytorium Ziemi Czerwieńskiej, która wchodziła w skład państwa wczesnopiastowskiego Mieszka I. Stanowiła strategiczne miejsce na trasie głównych szlaków handlowych ówczesnej Europy — od Andaluzji po Morze Czarne i dalej do Azji oraz ze Skandynawii do Konstantynopola. Jej głównymi ośrodkami były Grody Czerwieńskie, wśród których wymieniany był m.in Przemyśl i Czerwień. Ziemie należące do „Lachów” zagarnięte zostały w roku 981 przez księcia kijowskiego Włodzimierza Wielkiego, co potwierdza zapis staroruskiego latopisu Nestora:
  • W leto 6489 ide Wołodimer’ k Liachom’ i zaja grady ich: Peremyszl’, Czerwien’, i iny grady jeże sut’ do sego dnie pod’ Rusiu.5 
Ziemię Czerwieńską odzyskał w roku 1018 Bolesław Chrobry. W 1031 roku Jarosław Mądry ponownie przyłączył ją do Rusi Kijowskiej. Odzyskana przez Bolesława Szczodrego, podczas wyprawy kijowskiej (1069), została utracona na rzecz Księstwa Halicko-Wołyńskiego (1080), by pozostawać pod władaniem książąt ruskich do pierwszej połowy XIV wieku. W tym też czasie prawdopodobnie pojawia się określenie «Ruś Czerwona»

W roku 1340 ziemie Rusi Czerwonej zostały odbite przez Kazimierza Wielkiego i przyłączone do Królestwa Polskiego. Po jego śmierci oddane przez Ludwika Węgierskiego w roku 1372 pod zarząd księciu Władysławowi Opolczykowi. W 1378 roku wcielone zostały do Królestwa Węgier. W 1387 roku królowa Jadwiga, jako spadkobierca Ludwika Węgierskiego, włączyła Ruś Halicko-Włodzimierską do Korony Królestwa Polskiego.

Pierwotny podział terytorialny Rusi Czerwonej, oparty na strukturze okręgów grodowych (wołości), przekształcił się w XV wieku w system okręgów (powiatów) grodowych, administrowanych przez starostów. Ustanowione wówczas województwo ruskie składało się z czterech ziem: sanockiej, przemyskiej, lwowskiej i halickiej. 

W ramach XVI wiecznego podziału administracyjnego I Rzeczypospolitej, w skład należącego do prowincji małopolskiej województwa ruskiego wchodziły: ziemia chełmska, halicka, lwowska, przemyska oraz sanocka. Ziemię przemyską stanowiły powiaty przemyski, przeworski, samborski, drohobycki oraz stryjski. Ziemia sanocka była tożsama terytorialnie z powiatem sanockim.


Lesko 550 lecie, Lesko ratusz, nowy herb Leska, nowy herb powiatu leskiego, projektowanie herbów Aleksander Bąk


W 1772 roku ziemie południowej Małopolski zostały zagarnięte pod zabór austriacki. Nowy podział terytorialny oparty został na cyrkułach, w skład których wchodziły powiaty. W roku 1782, pod zmienioną nazwą Lisko, stało się przejściowo siedzibą władz cyrkułu, który przeniesiono do Sanoka w roku 1784. Od 1855 roku było siedzibą powiatu. 

W 1867 roku w ramach nowego podziału administracyjnego Królestwa Galicji i Lodomerii powstał powiat liski, z siedzibą starostwa w Lisku, który utrzymał się do roku 1918. Po odzyskaniu niepodległości przez Polskę w roku 1918 ziemie powiatu liskiego weszły w skład województwa lwowskiego. Od roku 1931 przywrócono miastu nazwę Lesko, a powiatowi — leski. 

W roku 2020 miasto Lesko rozpoczyna obchody jubileuszu 550-lecia.


--
Źródła:
1. Obwieszczenie Ministra Spraw Wewnętrznych z dnia 24 lutego 1931 r. w sprawie zmiany nazwy gminy Lisko w powiecie liskim, województwie lwowskim, Monitor Polski (M.P. 1931 nr 51 poz. 86)
2. Akta Grodzkie i Ziemskie, XIII, nr 83, za: R. Trawka, Kmitowie, Kraków 2005
3. A. Fastnacht, Dzieje Leska do 1772 roku, s. 318
4. 
Theatrum orbis terrarum, A. Ortelius, Antwerpia 1570 © Biblioteka Publiczna w Bostonie
5. 
Powieść minionych lat, Latopis Ławrientiewski, Zbiór t. I., Leningrad 1926-1928

Ilustracje:
• Poloni
æ finitimarumque locorum descriptio, Auctore Wencesslao Godreccio Polono © Biblioteka Publiczna w Bostonie
• Pogórze Bukowskie © Aleksander Bąk
• Ratusz w Lesku © Aleksander Bąk

[P] 04.03.2020











Tęczowe kłamstwo, #TęczaNieObraża, Adam i Ewa, szatan, grzech pierworodny, kłamstwo, ideologia LGBT, gender studies



Tęczowe półprawdy



Czym jest kłamstwo? Kłamstwo to także półprawdaczyli takie ujawnienie części prawdy, które ma na celu odciągnięcie uwagi odbiorcy od tego, co nadal jest ukrywane. Kłamstwem jest również mówienie prawdy w taki sposób, aby odbiorca wywnioskował z niej coś innego niż zostało wyrażone.1

W ostatnich dniach media zelektryzowała wieść, iż na wolność pewnego nastolatka nastaje lokalna władza. Powodem mialo być zamieszczenie przez niego w mediach społecznościowych grafiki z herbem o polu tarczy podmienionym na tęczowe. Przerobiony herb miał posłużyć zilustrowaniu osobistego apelu o „wspólny szacunek”, „wsparcie” oraz „wzajemne kochanie bez uprzedzeń”. 

Czynności wyjaśniające podjęła Policja po zgłoszonym powiadomieniu o możliwości popełnienia czynu zabronionego. Zgłoszenia dokonał burmistrz miasta, którego herb został przerobiony. W obronie nastolatka stanęły natychmiast zainteresowane środowiska obwieszczając, że władza lokalna zastrasza go za „odważny” protest przeciw utworzeniu przez samorząd strefy wolnej od LGBT. Na profilu oficjalnym burmistrza odbył się jego publiczny „lincz”.

Sprawa nagłośniona ewidentnie jednostronnie może być dobrym przykładem na szerzenie półprawdy, gdyż np.:
  • pominięto fakt, iż nastolatek wzywając do wzajemnego szacunku w lokalnej wspólnocie jednocześnie wykluczył jej część wezwaniem: «precz z narodowcami» 
  • przeinaczono fakt, iż lokalny samorząd nie podjął żadnej uchwały o „strefie wolnej od LGBT”, lecz ogłosił deklarację sprzeciwu wobec wprowadzenia ideologii LGBT do wspólnot samorządowych
  • nie zaznaczono wyraźnie, że samorządem tym była gmina, a nie miasto
  • nie wskazano jednoznacznie, że nastolatek ilustrując swój apel użył herbu miasta, a nie gminy
  • wytykając, że zgłoszenie podejrzenia o możliwości popełnienia czynu zabronionego oparte zostało na niewłaściwej podstawie prawnej (artykule Kodeksu Karnego), pominięto możliwość dochodzenia naruszenia dóbr osobistych z artykułu Kodeksu Cywilnego.

Nie dziwi, że narracja środowisk związanych z LGBT ustawiona była pod określoną tezę i obliczona wyłącznie na wywołanie ideologicznej burzy, a nie rzetelną relację, ani też weryfikację faktów. Jednakże największą półprawdą — a w zasadzie pełnym kłamstwem — jest uporczywe lansowanie tezy, iż używana przez LGBT „tęcza nie obraża”, gdyż jej źródłem jest Biblia. Przywoływana historia starotestamentalnego przymierza Boga z Noem po potopie ma stanowić uzasadnienie jej używania przez LGBT jako symbolu miłości i nadziei.

To co pomija owa argumentacja to związek przyczynowo-skutkowy między niemoralnością ludzkości z czasów Noego, a decyzją Boga o zniszczeniu świata. Przyczyną potopu był grzech. Tęcza pojawiła się po unicestwieniu niemoralnej ludzkości. Noe zawdzięczał swoje ocalenie wyróżniającą go w oczach Boga nieskazitelnością życia. To, że nie postępował jak pozostali, dało nadzieję na odnowienie zniszczonego świata. 


LGBT+, ideologia gender, tęcza, potop, Sodoma i Gomora, Biblia, William de Brailes, Walters Art Museum



Apologeci LGBT przemilczają fakt, iż tradycja biblijna przywołuje nadanie Noemu siedmiu praw, wśród których był także zakaz rozwiązłości. Celem przymierza zawartego między Bogiem a Noem było bowiem odnowienie świata przez przywrócenie prawa moralnego. Tęcza biblijna była jak najbardziej znakiem miłosierdzia i nadziei, ale na pewno nie znakiem przyzwolenia na kontynuację grzechu. Złamanie „poprzymierzowego” prawa przez wyuzdanych i niegościnnych mieszkańców Sodomy i Gomory skończyło się dla nich już nie potopem, ale ogniem z nieba.

Można zrozumieć, że środowiska LGBT wybiórczo interpretują treść Biblii, rzecz jednak w tym, że manipulują także prawdą o samym powstaniu flagi. Jej twórca Gilbert Baker w swoich pamiętnikach napisał, że dotychczasowy symbol ruchu gejowskiego łączony był z różowym trójkątem, rozumianym jako nazistowskie piętno. Potrzeba było symbolu pozytywnego — „celebrującego miłość”. Jak sam wyraźnie stwierdził długo nie miał pomysłu na jej projekt. Między innymi dlatego, że „machanie flagą i patriotyzm” uważał za niebezpieczny żart, związany ze wszystkim, co w latach 70 było przez niego kontestowane. Flaga kojarzyła mu się z manifestacją nacjonalistyczną lub regionalną — z wizualną propagandą. Jego nastawienie zmieniło się w roku 1976 podczas obchodów 200-lecia Stanów Zjednoczonych, które celebrowane były pod amerykańską flagą. Flaga była obecna wszędzie — na ulicy, w sztuce, na pamiątkach i w reklamie.

Dwa lata później podczas zabawy na imprezie w Winterland Ballroom doznał pod wpływem narkotyków olśnienia:
  • Cleve i ja tańczyliśmy w ten sam sposób — zawsze podnosiliśmy ręce nad naszymi głowami, pstrykając palcami jak Diana Ross. Potrząsaliśmy biodrami jak Tina Turner, jak naćpane cheerleaderki, kręcące się w psychodelicznych kręgach funkadelic. Tłum był w równym stopniu częścią koncertu, co zespół. Wszyscy tam byli: beatnikowie z North Beach i barrio zoot, znudzeni motocykliści w czarnych skórach i nastolatki całujące się w tylnym rzędzie. Były wysokie, gibkie dziewczyny w strojach do tańca brzucha, różowowłose punki z zaćwiekowanymi paskami, podmiejscy hippisi, gwiazdy filmowe tak piękne, że przyprawiały o oszołomienie, muskularni homoseksualiści z wypielęgnowanymi wąsami, męskie lesbijki w niebieskich dżinsach i wróżki wszystkich płci w sukienkach z ciucholandów. Tańczyliśmy pod lustrzaną kulą na czystym LSD i na mocy miłości. Taniec nas połączył, magiczny i oczyszczający. Wszyscy byliśmy w wirze koloru i światła. To było jak tęcza. Tęcza. To jest moment, w którym dokładnie wiedziałem, jaką flagę zrobię.2

--
Źródła:
1. 
Kłamstwo i jego wykrywanie, Paul Ekman, PWN, Warszawa.
2. Rainbow Flag: Origin Story — fragmenty pamiętnika Gilberta Bakera © Sterling Lord Literistic / gilbertbaker.com 

Ilustracje:
• Kuszenie w Raju, Holkhan Bible 1327-35 © British Lbrary
• Potop, Sodoma i Gomora, William de Brailes 1250 © Walter Art Museum

[P] 29.02.2020











święty Aleksander biskup Aleksandrii, św. Aleksander Aleksandryjski, Άγιος Αλέξανδρος Πατριάρχης Αλεξανδρείας, Aleksander Bąk


Czy wiecie, że…



… postać świętego Aleksandra biskupa Aleksandrii miała być przedstawiana w ikonografii z rylcem w dłoni?

26 lutego przypada wspomnienie św. Aleksandra — biskupa egipskiej Aleksandrii — żyjącego w na przełomie III i IV wieku. Jako patriarcha Kościołów Egiptu, Libii i Pentapolis podjął walkę z nauką prezbitera Ariusza. W liście kierowanym do cesarza Konstantyna Wielkiego, wnosił o zwołanie synodu dla wyjaśnienia kwestii doktryny Kościoła. W roku 325 uczestniczył wraz ze swoim sekretarzem, diakonem Atanazym, w pierwszym Soborze Powszechnym w NiceiKościół grecki czci go 20 maja, w dniu upamiętniającym sobór, natomiast w Martyrologium Rzymskim wpisano go pod dniem 26 lutego.

Historycznych przedstawień biskupa Aleksandra nie można odnaleźć zbyt wiele, a tradycyjne wizerunki są typowe dla ikonografii kościoła wschodniego. Święty ukazany jest w tunice, okryty sakkosem z nałożonym omoforionem. Dłoń owinięta omoforionem trzyma wielotabliczkowy kodeks, a prawa ułożona jest w geście IC XC. W informacjach dotyczących przedstawień św. Aleksandra obecnych w kościele zachodnim pojawia się adnotacja o trzymaniu przez niego rylca pisarskiego. Być może ma to właśnie związek z prowadzoną przez niego korespondencją w sprawach doktrynalnych.

Wspomniany rylec to narzędzie służące do zapisywania tekstów na tabliczkach pokrytych warstwą wosku pisarskiego. Ten pochodzący jeszcze okresu 1500 p.n.e. sposób prowadzenia korespondencji, rejestrów, rachunków, a także zawierania umów oraz nauki, był popularny nie tylko w antyku, ale także późnym w średniowieczu. W kolekcji archiwum toruńskiego znajduje się zbiór poliptyków używanych do 1530 roku.

Tabliczki wykonywane były z drewna cedrowego, dębowego, cyprysowego i cytrynowego, a także z palmy i bukszpanu. Wewnątrz ramki umieszczana była warstwa wosku zaczernianego smołą. Wosk pozwalał na wielokrotne zapisanie powierzchni po uprzednim jej wygładzeniu. Służył do tego ten sam stylus, którego odwrotna strona zakończona była w formie łopatki. Z uwagi na ograniczoną powierzchnię tabliczek przy dłuższych tekstach łączono je rzemieniem w zbiory zwane caudex (od łacińskiej nazwy pniaka drzewa). Kodeksy zawierające ważne teksty zabezpieczano dodatkowo pieczęciami.


Tabliczka woskowa do pisania, sztuka koptyjska, Tabliczki woskowe — Rogers Fund, 1914 © 2000–2020 The Metropolitan Museum of Art


--
Ο Άγιος Αλέξανδρος Πατριάρχη Αλεξάνδρειας — św. Aleksander biskup Aleksandrii, 250-326

Żródła:
Wirtualna Historia Książki i Bibliotek, © Stanisław Skórka / Uniwersytet Pedagogiczny, Kraków

Ilustracja:
• święty Aleksander — przedstawienie stylizowane na wzór ikony prawosławnej z dodaniem stylusa
• Tabliczki woskowe — Rogers Fund, 1914 © The Metropolitan Museum of Art

[P] 24.02.2020










Nowe godło Polski, zmiana godła, polski herb Orzeł Biały, projekt godła, projektowanie herbów Aleksander Bąk, orzeł bielik, Bielik zwyczajny, Haliaeetus albicilla, godło plagiat



Przedwiosenne wieści z orlego gniazda



W gnieździe bielików trwają ostatnie przygotowania do wyprowadzenia tegorocznego lęgu. W październikowym wpisie „Orły robią swoje” (jakiznaktwoj.pl Aktualności 2019) zilustrowałem ich pracę nad odbudową gniazda przed zimą. W ciągu dwóch tygodni — gałązka po gałązce — zbudowana została solidna podstawa pod nowe gniazdo. Przez całą zimę trwało powiększanie gniazda oraz jego moszczenie. Zgodnie z biologicznym kalendarzem pierwsze jajo w orlim gnieździe powinno pojawić się za miesiąc. Pozostaje zatem czekać na wiosnę, śledząc codzienność życia w gnieździe bielików tu: Orli dom na żywo.

Przy okazji garść niusów o tym, co wróble ćwierkają. Okazuje się, że kwestia odbudowywania orlego gniazda nadal budzi w ptasim światku spory rejwach. Rok po otwartym proteście krukowatych — że za tanio i na pewno z błędami — swoje niezadowolenie upublicznił także przedstawiciel kurowatych — bażant. Prywatnie właściciel Instytutu Gniazdowniczo-Jajcologicznego (a jednocześnie członek Ptasiej Komisji Gniazdowniczej), stwierdził kategorycznie, że budowę orlego gniazda podjęto bez konsultacji z odpowiednio wypierzonymi ekspertami. Dodatkowo jego oburzenie wzbudził fakt, że honorarium za wykonanie gniazda było horendalnie wysokie w relacji do zwyczajowo oferowanych przez kurowate, zajmujące się profesjonalnie grzebaniem dołków lęgowych. Natomiast kukułka krążąca z jajkami po cudzych gniazdach wciąż kuka, iż na jej oko układ gałęzi w konstrukcji orlego gniazda jest plagiatem grzędy z francuskiego kurnika. O trelach pozostałych wypierzonych przy innej okazji.



PS. Wszelkie podobieństwo do realnych postaci, a także zaistniałych zdarzeń, jest absolutnie nieprzypadkowe i — co gorsza — zamierzone.



--
Haliæetus albicilla — bielik zwyczajny vel morski orzeł

Ilustracja:
• Gniazdo bielika — ukryta kamera © dabasdati.lv

Projekt: Latvijas Ornitoloģijas biedrība / Latvijas Dabas fonds


[P] 24.02.2020











nowe godło Polski, zmiana godła, projekt godła Aleksander Bąk, Orzeł Biały, herb Rzeczypospolitej Polskiej, symbole narodowe, godło Polski



Nim wojnę prawdy Polska wygra w sobie, 
Nim przed oblicze miecz przyniesiem Boże, 
A On odpowie: „Dość jest. Resztę zrobię…” *



Jaki będzie ten kolejny rok — trudno powiedzieć. Miejmy nadzieję, że nie będzie gorszy od poprzedniego. Osobiście wierzę, że budowanie przyszłości ma sens wyłącznie wtedy, gdy fundamentem teraźniejszości jest Skała. Skała przez duże „S” — jak Soter. Oby zatem rok 2020 był rokiem pokoju — Bożego Pokoju

Wierzmy też, że kolejny rok w Polsce będzie mijał bez okazjonalnych prowokacji. Choć doświadczenie ubiegłych lat uczy, że obawy nie są bezzasadne, gdyż przedsmak możliwości wywoływania antypolskich skandali o zasięgu międzynarodowym mieliśmy już przy tegorocznych obchodach rocznicy „wyzwolenia” KZ Auschwitz w styczniu. A okazji będzie w tym roku parę — ot choćby rocznica smoleńska, zakończenie II wojny światowej, czy też Bitwa Warszawska. Niestety tradycyjnie macza w tym swoje palce Rosja, a ma w tym wręcz wielowiekowe doświadczenie. Przyprawianie Polsce gęby zatem trwa.

Przy okazji słowo w kwestii Smoleńska — osobiście jestem przeciw wyjazdowi kogokolwiek z najwyższych władz Polski do Rosji. Wkładanie głowy w paszczę lwa być może dobre jest w cyrku, gdzie lew latami był odpowiednio bodźcowany na okoliczność niezamykania paszczy, a dodatkowo na wszelki wypadek wyrywano mu też kły lub odpowiednio tępiono uzębienie i pazury. Być może Rosja to i cyrk, ale symbolizujący ją niedźwiedź na pewno nie był tresowany do tańca przy melodii polskich mazurków. Wręcz odwrotnie, na dźwięk Ещё Польша не погибла! wyzwala się bezwarunkowe — Польшу долой! Cytując zatem cara Aleksandra II: Żadnych złudzeń Panowie — żadnych złudzeń! To bestia, której warunkiem przetrwania było i jest zabijanie.


Rosja, agresja, niedźwiedź północny, Honore Daumier, karykatura 1854



W najbardziej zatem pesymistycznej wizji wydarzeń AD 2020 obawiać się można prowokacji służącej za pretekst do „wyzwoleńczej” ingerencji Rosji w Europie. «III Rzym» chętnie wyzwoli bogatą Europę Zachodnią od wszelkiego zagrożenia — zielonego, czarnego, a nawet tęczowego — najlepiej w odpowiedzi na wezwanie o braterską pomoc. A że przy okazji trzeba będzie „przemaszerować” przez parę państw po drodze, no cóż: Курица — не птица, Польша — не заграница. Musi znaleźć się tylko odpowiednie uzasadnienie, ale o tym przy innej okazji.

Co nas zatem czeka, trudno wyrokować, pewne jest jednak to, że w Polsce rok 2020 będzie nie tylko rokiem historycznych rocznic, ale także rokiem aktualnej walki politycznej. Po 100-leciu odzyskania niepodległości przychodzi 100-lecie jej zwycięskiego obronienia przed bolszewickim najazdem, a po roku wyborów parlamentarnych przychodzi rok wyborów prezydenckich.

Przy okazji okrągłych jubileuszy oraz znaczących wydarzeń politycznych pojawiają się także głosy dotyczące polskich symboli. Co jakiś czas media starają się podnieść ciśnienie, wrzucając temat — Jaki orzeł w polskim herbie państwowym? W podgrzewanym medialnie garnku kotłują się idee mniej lub bardziej patriotyczne, racje historyczne i heraldyczne, interesy polityczne oraz prywatne ambicje — o emocjach niesionych na skrzydłach ignorancji nie wspominając. I tak oto różne środowiska próbują przeforsować swoją wizję narodowego symbolu tożsamościowego.

A ja ponownie zapytam się — tak jak pytam się zawsze w rozmowach z decydentami lub „żywotnie” zainteresowanymi przedstawicielami środowisk historyków, czy też heraldyków: 
  • Jaką wizję państwa ma reprezentować ów symbol?
Polskie godło, jako symbol tożsamościowy — myślę tu nie tyle o całym herbie, lecz o samym orle — to nie wyłącznie znak graficzny (popularnie logo), jakich wiele w przestrzeni komunikacji wizualnej. Nie jest to także urzędowy znak, któremu należy tylko nadać odpowiednią dla epoki stylizację, z zachowaniem tradycji historycznej oraz norm heraldycznych. Symbol to emanacja rzeczywistości, w której on sam uczestniczy i do której odsyła. Tą rzeczywistością jest obszar świata duchowego — Transcendencji przez duże „T”.

Czy w dyskusjach o koronie (otwarta vs zamknięta), o układzie skrzydeł (uniesione vs opuszczone), kształcie zwieńczenia przepaski (gwiazdki vs trójliść), czy też złotej barwie łap, jest w ogóle obecna świadomość, jaka rzeczywistość aksjologiczna stoi za tym symbolem? Odnieść można wrażenie, że „duch” dotychczasowej dyskusji daleki jest od świadomości, iż godło państwa bliższe jest transcendentalnemu symbolowi z obszaru sacrum niż identyfikacyjnemu znakowi z obszaru profanumAle o tym także przy innej okazji.

Do siego roku!


--

* Cyprian Kamil Norwid, Promethidion


Ilustracje: 

Cyprian Kamil Norwid, Biały orzeł na skale, 1861 © Biblioteka Narodowa

Honoré DaumierNiedźwiedź północny, najbardziej wredny ze wszystkich znanych niedźwiedzi, Le Charivari 1854 © Francuska Biblioteka Narodowa










Zawartość b!oga z roku 2019 dostępna w zakładce b!2019.